KONTROLA RODZICIELSKA. UFAĆ, CZY KONTROLOWAĆ?
 

Witryna Ośrodka Szkolno-Wychowawczego

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

KONTROLA RODZICIELSKA. UFAĆ, CZY KONTROLOWAĆ?

Email Drukuj PDF

 

 

 

 

KONTROLA RODZICIELSKA.

UFAĆ,  CZY KONTROLOWAĆ?

Życie z nastolatkiem nie jest łatwe – te kilka lat to okres zawieszenia między dzieciństwem a dorosłością. Młody człowiek nie czuje się już dzieckiem, ma swój własny świat, swoje sprawy, przyjaciół, środowisko, własne zainteresowania. Jednocześnie jednak brakuje mu doświadczenia i dystansu, ma tendencje do zachowań impulsywnych i nieprzemyślanych. Przede wszystkim zaś, prawnie i emocjonalnie nadal odpowiadają za niego rodzice. Na ile zatem powinniśmy zapewnić naszym nastolatkom prywatność? Czy lepszym podejściem jest staranna kontrola, czy daleko posunięte zaufanie? Myślę, że każdy rodzic musi rozważyć te kwestie samodzielnie, znając swoje dziecko i sytuację swojej rodziny – chciałabym jednak podzielić się z Państwem kilkoma przemyśleniami na ten temat.

W rzeczywistości mamy wiele lat na przygotowanie się do okresu, kiedy nasze dziecko będzie nastolatkiem. Spotkamy się z opinią, że dzieci wychowuje się do 6-8 roku życia, później przychodzi czas zbierania owoców swojej pracy. Dlatego tak istotne jest budowanie relacji z dzieckiem od najmłodszych lat. Jeśli będzie to relacja oparta na wzajemnym szacunku i zaufaniu, jeśli dziecko będzie wiedziało, że może zwrócić się do nas z problemem i znajdzie wsparcie raczej niż krytykę, pocieszenie raczej niż „kazanie, że staniemy po jego stronie – jest szansa, że relacja ta pomoże nam przetrwać okres „burzy i naporu”. Być może temperatura sporów wzrośnie, być może rozmowy nie będą tak częste, ale możemy mieć nadzieję, że dziecko będzie nadal dzielić się z nami tym, co dla niego ważne i opowiadać, co się w jego życiu dzieje.

Jestem przekonana, że kluczem do uniknięcia najpoważniejszych i najniebezpieczniejszych błędów młodości jest rozmowa. Szczera, partnerska, pełna szacunku. „Kazanie” wygłaszane przez rodzica, niedopuszczające dyskusji może mieć efekt odwrotny do zamierzonego, zgodnie z powiedzeniem „zakazany owoc bardziej nęci” tudzież „na złość mamie odmrożę sobie uszy”. Ważne jest również, aby mówić o wszystkim, bez tematów tabu. Wierzę w komunikaty typu „ja” - szczere powiedzenie nastolatkowi, że się o niego boję, opisanie swoich obaw, prośba o komentarz z jego strony. Poruszanie najtrudniejszych tematów, takich jak przemoc, seks czy narkotyki, pozwala również dziecku na opowiedzenie o swoich problemach czy obawach, podczas gdy samo być może obawiałoby się takie tematy poruszyć. Warto też przygotować się do takich rozmów merytorycznie, aby nie powtarzać utartych stereotypów, ale być faktycznie partnerem do rozmowy dla dziecka.

Oczywiście wszystko co napisałam powyżej to sytuacja idealna: dziecko nie sprawia większych kłopotów, mamy z nim dobry kontakt, prowadzimy rozmowy – czasem trudne, ale zawsze szczere i prowadzące do rozwiązania ewentualnych problemów. Co jednak robić w sytuacji, kiedy zachowanie dziecka nas niepokoi – mamy na przykład uzasadnione podejrzenia, że dziecko zażywa narkotyki? Co jeśli obraca się w towarzystwie, które wydaje się nam nieodpowiednie? Wówczas zapewne kontrola jest konieczna. Obawiałabym się jednak prowadzenia kontroli w tajemnicy, ukradkiem. Niezależnie od jej wyniku, takie zachowanie z naszej strony na pewno zniszczy zaufanie dziecka do nas i relację, jaką udało nam się zbudować. Myślę, że dobrym rozwiązaniem jest postawienie sprawy jasno: „Mam wrażenie, że jesteś pod wpływem narkotyków. Wiesz, że jest to niebezpieczne i szkodliwe dla zdrowia, a ja, jako rodzic, jestem za ciebie odpowiedzialna i martwię się o ciebie. W związku z tym chciałabym, abyś poddał/a się testowi na obecność narkotyków.” Jeśli wynik testu będzie negatywny, nastolatkowi należą się z naszej strony przeprosiny; jeśli będzie pozytywny – mamy możliwość przeprowadzenia konstruktywnej rozmowy na temat tego, co się dzieje i zaplanowania (wspólnego) dalszych działań. Jeżeli wykryjemy coś podczas „tajnej” kontroli, rezultatem może być tylko awantura.

Na koniec nieco smutna uwaga: niezależnie od tego, jak bliska jest nasza relacja z dzieckiem, jak dobrze funkcjonuje nasza rodzina – nie wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć, nie uda nam się uchronić dziecka przed całym złem świata, nie zapobiegniemy popełnianiu przez nie błędów. Możemy tylko rozmawiać, dzielić się doświadczeniem, wspierać i być obok, być po jego stronie i mieć nadzieję, że uda mu się przejść przez ten trudny okres w życiu bez szwanku.

Pamiętajmy!

Rozmowa, oparta na szacunku i dająca obydwu stronom prawo do wyrażania swoich myśli, pragnień czy wątpliwości, jest nieocenionym elementem mądrego wychowania . Nauczmy nasze dziecko rozmowy, a chętniej będzie po nią sięgało. Ucząc jej, dając jednocześnie własny przykład, uświadamiamy młodej osobie, że rozmowa jest najbardziej neutralną i najskuteczniejszą formą rozwiązywania sytuacji potencjalnie konfliktowych. Sprawimy, że dziecko nie będzie sięgało po inne, mniej „grzeczne” i bezpieczne formy przeforsowania tego, na czym mu zależy, wliczając w to hałaśliwie wyrażony bunt, agresywne zachowania, szantaż emocjonalny, gry manipulacyjne, czy przemoc.

Stosowanie zakazów i nakazów jako podstawowej formy wychowania, uczy młodą osobę tego, że „musi ona znać swoje miejsce w szeregu” i jeśli chce zrobić coś, co objęte jest zakazem, powinna poszukać wysublimowanych sposobów ominięcia tego, co zakazane. Srogie zakazy mogą być zachętą do przekornych zachowań lub osłabienia wiary we własne możliwości i poczucie sprawstwa. Dziecko nie czuje się komfortowo z tym, że nie może po prostu przyjść do rodzica i spokojnie przedstawić swoją prośbę z nadzieją, że zostanie wysłuchane i potraktowane jako równoprawny członek rodziny. Dziecko chce, by rodzic okazał mu szacunek, zrozumienie i spróbował porozmawiać o korzyściach, jak i zagrożeniach związanych z danym wydarzeniem. Nastolatek też ma wątpliwości. Chciałby je rozwiać z tymi, których kocha i szanuje, dlatego liczy na otwartość i gotowość swojego rodzica do rozmowy opartej na wzajemnej trosce i szacunku. Okazywanie zaufania jest elementem rozwoju. Stosowanie metody zakazów i nakazów naturalnie skłania nastolatka do „walki” o swoje, stawiając rodzica na wrogiej pozycji.

Nadmierna kontrola jest przejawem niepełnego zaufania. Ufając swojemu nastoletniemu dziecku sprawiamy, że ono zaczyna ufać sobie. Zaufanie otwiera serce i przestrzeń do porozumienia z miejscem na wspólne ustalenia, wspólnie wypracowane rozwiązania. Rodzice nigdy nie mają gwarancji, że ich dzieci będą trzymały się tych uzgodnień, ale rozmowa oraz okazane zaufanie odnoszą z zwyczaj dużo lepszy i długofalowy skutek niż surowa kontrola. Głęboko zachęcam więc do budowania relacji opartej na wzajemnym, pełnym ufności porozumieniu.

Zachęcam też do wysłuchania porad rodziców, którzy dzielą się swoimi doświadczeniami na temat budowania relacji z dziećmi opartej na zaufaniu:

https://www.youtube.com/watch?v=XpeFcPCh9Ck

 

 

Pozdrawiam – Krystyna Dura

 

You are here